- Hermiono... dlaczego uciekasz ? - nie panuje nad słowami. Widzę jej zdziwienie... lecz po chwili, coś w jej zachowaniu się zmienia.
- Ja nigdy nie uciekałam Draco. Nauczyłam się żyć, a tego nie można nazwać ucieczką. To wy uciekacie. Nienauczeni dostrzegać tego co najważniejsze, nienauczeni oddychać. Dusicie się w swoich kokonach... zabawne, ale nie oczekuję, że kiedyś to zrozumiesz. A teraz wybacz, ale mam pewną sprawę do załatwienia.
Widzę jak odchodzi, a ja nie mam siły jej zatrzymać. Wiem, że ma rację i że tego nie rozumiem. To prawda, że żyję w kokonie. Piję, bzykam i nie szanuje niczego na tym świecie, ale przecież oddycham. Nigdy nie uciekałem od faktów... pogodziłem się z nimi.
Podeszła do Lovegood i z nią rozmawia. Widzę jak blondynka spięła się gdy ją dostrzegła. Panna Granger najwidoczniej czegoś od niej chce, a blondynka... boi się. Ona boi się Hermiony... spostrzegam jak energicznie kręci głową na znak, że z czymś się nie zgadza.
Blondynka odwraca się do szkolnej kujonicy plecami i zabiera swojego narzeczonego na parkiet. Myliłem się, Luna nie bała się Hermiony, gdyby tak było to nie odwróciłaby się do niej plecami. A może, nie traktuje jej jako wroga ? Teraz przyszła do mnie myśl, aby porozmawiać z tą świruską. Coś musiało ich łączyć... i to coś więcej niż szkolna przyjaźń.
- Czy mógłbym Panią, prosić do tańca ? Oczywiście jeżeli narzeczony nie ma nic przeciwko
Widzę jak wymieniają się spojrzeniami... Ach ta magiczna wymiana zdań bez słów... Jak dla mnie to przesłodzony kit.
- Ależ proszę - odpowiada ta wariatka i kładzie swoją delikatną dłoń na mojej. Wiem, że jeżeli ścisnąłbym troszkę mocniej to zrobiłbym jej krzywdę. Ale ja dzisiaj chcę troszkę informacji, a aby je zdobyć, muszę być czarującym. Przemoc nic by tu nie zyskała.
- Pięknie dzisiaj wyglądasz Luno. Twój partner jest szczęściarzem.
- Draco powiedz mi czego chcesz. Nie musisz mi mydlić oczu, zresztą to ci się nie uda. Ty nie jesteś dżentelmenem.
- Ludzie się zmieniają.
- Wiem o tym. Ty też się zmieniłeś. Ale stałeś się gorszy... Czego chcesz ?
- Gdzie ucieka panna Granger, gdy nie ma jej w świecie żywych ?
- Kanada.
-Tam gdzie każdy jest aż nadto przyjazny i uczynny? To oni uczynili jej takie pranie mózgu ?
- Dlaczego Cię to interesuje ?
No i się zaczęły te głupie pytania... Pora się ulotnić.
- Dziękuję za wspaniały taniec... A odpowiadając na Twoje pytanie. Chcę ją lepiej poznać.
Hermiona:
Jeszcze tylko 20 minut i znowu będę wolną. Luna do nas nie wróci. Ta świadomość boli mnie najbardziej. Oni ją zniszczą. Może czuć się bezpiecznie z tym facetem, ale wiem że to chwilowe. Zawsze będzie mogła do nas wrócić... ale czy znowu odnajdzie spokój ?
Pozostaje jeszcze Dracon. Czy da się go jeszcze uratować ? Aby go ocalić od tego świata, musiałabym go zaintrygować... znowu bawić się we flirciki. To chyba nie dla mnie. Ale przecież on jeszcze nie jest stracony... To będzie ciężki czas.
Ale jednak go ocalę... nauczę go oddychać...
CDN.
***
Krótko, i wiem, że dalej zagmatwane. :D Ale wkrótce wszystko się wyjaśni :D
Kurcze, napisałam długi komentarz i mi się usunął. Więc zacznę od nowa, jeśli pozwolisz. Przejrzystość i charakterystyka twojego pisma nie jest zła, łatwo się czyta i dosyć szybko. Nie lubię Harry'ego Pottera, ale mogę przeczytać choć raz z tej kategorii. Czemu by nie? Mimo tego iż oglądnęłam wszystkie części Pottera, to nadal nie jestem w temacie, więc jakby co przepraszam za moją nie wiedzę. Mogłabyś mnie informować o nowych rozdziałach? Wystarczy, że poinformujesz mnie w zakładce "poczekalnia czytelnika" na tych blogach: http://love-begins-with-hate.blogspot.com/ i http://visible-ff.blogspot.com/.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę weny do napisania nowego rozdziału. c:
xoxo, elose.